Michał Dworczyk (rocznik 1975, historyk i harcerz) jest ostatnio jednym z najbardziej aktywnych podsekretarzy stanu w resorcie kierowanym przez Antoniego Macierewicza. Wiceministrem w MON został w marcu tego roku, podlega mu departament edukacji, kultury i dziedzictwa. W mediach broni resortu w trudnych sprawach. Gdy wybuchła afera szefa komisji smoleńskiej Wacława Berczyńskiego (tego, który oświadczył, że „wykończył caracale”, a potem uciekł do USA), Dworczyk zapewniał, że Berczyński nie miał dostępu do kluczowych tajnych akt przetargu na śmigłowce dla polskiej armii. A w ub. tygodniu atakował Tomasza Piątka, autora książki o Macierewiczu. Bronił swojego ministra, mówił, że książka „zawiera same kłamstwa”, i zapowiadał, że Macierewicz składa przeciwko Piątkowi zawiadomienie do prokuratury. Broniąc Macierewicza, Dworczyk zamknął koło historii: prawie 18 lat temu Macierewicz - wtedy poseł Ruchu Katolicko-Narodowego - uchronił Dworczyka przed aresztowaniem i poważnymi kłopotami.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej