PRZECZYTAJ TEŻ KOMENTARZ ADAMA WAJRAKA. Kto odpowie za trzy miliony wyciętych drzew?

Aleksander Gurgul: Od tygodnia obowiązuje znowelizowana już ustawa o ochronie przyrody zwana „lex Szyszko”. Teraz wycięcie dużych drzew trzeba przynajmniej zgłosić urzędnikom, kończy się zupełnie niekontrolowana wycinka. Oszacował pan, ile drzew Polska straciła od 1 stycznia?

dr hab. Zbigniew Karaczun, specjalista od zarządzania w ochronie środowiska ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego: Tylko przez pierwsze dwa miesiące obowiązywania „lex Szyszko” półtora miliona, a to i tak ostrożne szacunki. W ponad 20 gminach zrobiłem kwerendę, korzystając z sieci kontaktów z osobami zaangażowanymi w ochronę środowiska i organizacjami pozarządowymi. Poprosiłem, by policzyły, ile w ich miejscowościach wykarczowano. Starałem się dobrać przynajmniej po jednej gminie w każdym województwie, a także różne pod względem rozmiarów i charakteru. Uśredniłem wynik. Tylko w Warszawie mówi się o 20 tys. drzew. Podkreślam: to szacunki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej