Zadzwoniłam do Ewy pięć minut po ogłoszeniu wyroku.

– Czuję ulgę, wielką ulgę – powiedziała. – Już mnie nie dopadnie. Nawet nie umiem opisać, jak bardzo się cieszę. Dopiero teraz mogę spokojnie chodzić po ulicy. Jednak jest w Polsce sprawiedliwość.

Dramat Ewy opisałam w poniedziałkowym „Dużym Formacie”, dodatku do „Gazety Wyborczej”, w reportażu „Dom zły”. Mąż znęcał się nad nią w wyjątkowo okrutny sposób: bijąc, głodząc, gwałcąc i pozwalając, by gwałcili ją też inni.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej