W Czeczenii Ahmed był piekarzem, jego ojciec zadarł z władzą i był torturowany. Za Ahmeda też się wzięli. Zabrał ciężarną żonę, trójkę dzieci i w grudniu 2015 r. wyruszyli do Polski. Kilkanaście razy próbowali przekroczyć naszą granicę. – W Czeczenii nie ma wojny, nie jesteście uchodźcami – mówił codziennie polski strażnik.

Mamy do czynienia z eskalacją zjawisk ksenofobicznych, nawet z przyzwoleniem na przemoc polityczną - w "Temacie dnia" o mowie...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.