Prace nad ustawą o medycznej marihuanie przeciągają się, projekt Piotr Liroy-Marzec złożył jeszcze w lutym ubiegłego roku. W końcu po roku komisja zdrowia zarekomendowała jej przyjęcie. Grzegorz Raczak (PiS), który we wtorek prezentował stanowisko komisji, mówił o „wyłaniającym się kompromisie”, podkreślał, że jest on możliwy „dzięki akceptacji klubu PiS”.

– Ograniczone zostanie niebezpieczeństwo stosowania marihuany w celach rekreacyjnych, co mogłoby się zdarzać w przypadku zalegalizowania upraw na terenie naszego kraju – mówił. To właśnie jeden z punktów zapalnych. Przygotowany przez Koalicję Medycznej Marihuany projekt zakładał bowiem, że uprawiać konopie i przetwarzać je do celów medycznych będą mogły po uzyskaniu zezwolenia wyspecjalizowane ośrodki naukowe oraz instytuty z wykwalifikowaną kadrą. Ale podczas prac w komisji poseł PiS złożył poprawkę, zgodnie z którą surowiec do sporządzania leku w aptece miałby być sprowadzany z zagranicy. Preparaty (przynajmniej początkowo) nie będą refundowane.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej