Jego przeciwnicy mówią, że jest dziarskim 60-latkiem o mentalności nastolatka. – Jak trzeba, to przyłoży. Gdy nie ma wyjścia, to obrazi. A wszystko z Matką Boską na ustach – opowiada jeden z byłych działaczy „S” Wielkopolska Południowa, którą niemal przez trzy dekady kierował Jan Mosiński. – W związku nie znosił sprzeciwu. Nie było mowy o żadnej demokracji, bo liczył się tylko on. I taki też jest w polityce. Wydaje mu się, że przez Twittery, Facebooki i blogi jest gwiazdą polityki.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej