Michał Tusk był podejrzewany o to, że pracując dla lotniska w Gdańsku, ujawniał tajne informacje handlowe należącym do Amber Gold liniom OLT. Śledztwo zostało wszczęte zaraz po upadku spółki w sierpniu 2012 r. i umorzone pół roku później. Jak ustaliła wówczas Prokuratura Okręgowa w Łodzi, syn ówczesnego premiera Donalda Tuska nie zdradził żadnej tajemnicy przedsiębiorstwa, a dane, które analizowano, gdański port udostępnia „wszystkim zainteresowanym, jak i niezainteresowanym współpracą”.

Ponownie zbadajcie sprawę Michała Tuska

Jednak w październiku ub.r. Prokuratura Krajowa, którą nadzoruje Zbigniew Ziobro, poleciła łódzkim śledczym ponowną analizę sprawy. Badano wiadomości mailowe zapisane na trzech płytach CD. To głównie wiadomości wysyłane do i przez Marcina P., byłego prezesa Amber Gold, oraz korespondencja Michała Tuska.

Syn przewodniczącego Rady Europejskiej wymieniał maile głównie z Jarosławem Frankowskim, wtedy doradcą czterech spółek lotniczych należących do Amber Gold. Tusk – jak wynika z notatki, do której udało nam się dotrzeć – wysyłał analizy sieci lotnisk w Rosji czy w Gdańsku. Zajmował się też obsługą prasową OLT.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej