Kandydatura na miejsce niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ była jednym z priorytetów naszej polityki zagranicznej. Dotąd Polska zasiadała w niej pięciokrotnie, po raz ostatni w latach 1996-97. Dla ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego to największy tegoroczny sukces.

Szanse Polski były bardzo duże. W 2016 roku wycofał się kontrkandydat z naszej strefy geograficznej – Bułgaria. Podobnie Polska na początku wieku zrezygnowała ze starań o członkostwo w RB na rzecz Bośni i Hercegowiny. Starania o to stanowisko rozpoczęła w 2009 roku.

Wiceminister spraw zagranicznych Joanna Wronecka na spotkaniu z dziennikarzami stwierdziła, że wybór Polski będzie miał charakter prestiżowy, a przed głosowaniem polska dyplomacja „jest dobrej myśli, choć nie chce zapeszać”. Wiadomo, że każda delegacja stara się o jak największe poparcie – rekordzistą był Senegal w Afryce (członek Rady w latach 2016-17), na który głosowało 187 ze 193 członków ONZ.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej