Ustawa dezubekizacyjna dotyczy ponad 30 tys. byłych funkcjonariuszy policji i służb, którzy choć dzień służyli w organach bezpieczeństwa PRL (data graniczna to 12 września 1989 r.). Resort Błaszczaka robi wszystko, by utrudnić im dochodzenie praw. Według związków zawodowych mundurówki nikt jeszcze nie otrzymał decyzji o obniżeniu emerytury. Oznacza to, że przed 1 października nie da się przeprowadzić postępowania sądowego w trybie odwoławczym.

Około 8 tys. byłych funkcjonariuszy złożyło do MSWiA wnioski o wyłączenie ich z dezubekizacji w trybie art. 8a ustawy obniżającej świadczenia. Podstawą jest krótkotrwała służba przed 12 września 1989 r. lub „szczególne zasługi” podczas późniejszej pracy.

Nie ma danych, ilu osobom udało się skorzystać z tego zapisu. Rozmówcy „Wyborczej”, którzy złożyli odwołania, dostają pisma z informacją, że na odpowiedź muszą czekać do 8, 15, a nawet... 29 września. – To znaczy, że dopiero 1 października, kiedy zobaczę, ile pieniędzy wpłynęło na moje konto, dowiem się, czy zostałem zdezubekizowany – mówi nam b. oficer policji. Miał pecha zaczynać służbę pod koniec lat 80. w jednostce podlegającej Służbie Bezpieczeństwa, która po 1990 r. przekształciła się w formację do zwalczania terroryzmu i ścigania przestępczości zorganizowanej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej