Styczeń tego roku. Poznań decyduje, że będzie finansował zabiegi in vitro. Projekt popierają koalicyjni radni PO i lewicy. Zwolennikiem programu jest też prezydent Poznania z Platformy Jacek Jaśkowiak. Poznań – najpewniej jeszcze w wakacje – wybierze operatora tego programu, czyli klinikę, która będzie wykonywać zabiegi.

Ale poznańskie in vitro nie podoba się posłowi Jackowi Tomczakowi, też członkowi PO. Poseł zapowiada na swoim Facebooku, że będzie robił wszystko, by sprawdzić, czy poznański program jest legalny.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Poseł PO Jacek Tomczak krytykuje poznański program in vitro. Zajmą się nim władze partii

– Mam wątpliwości etyczne. Lepiej dofinansować procedury ratujące życie – tłumaczy potem „Wyborczej”. U radnych PO nie znajduje jednak zrozumienia. Twierdzą, że wpis Tomczaka to „donos do Beaty Szydło”. Przekonują, że posłem powinien zająć się zarząd partii. Mija pięć miesięcy. I nic. Bo wniosek dotyczący Tomczaka wciąż jest w sądzie koleżeńskim i czeka na rozpatrzenie. Ewa Kopacz odwiedza kilka dni temu Poznań. Tomczak pozuje z nią do zdjęcia.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej