Główny powód: blamaż. Z udziału zrezygnowało ponad 40 artystów, którzy mówili, że TVP narusza wolność słowa. Na festiwalu z 50-letnią tradycją, który jest najbardziej rozpoznawalną marką miasta, jedynym pewnym punktem był występ sympatyzującego z PiS Jana Pietrzaka.

Wbrew temu, co sugerował na antenie TVP jej prezes Jacek Kurski, prezydent nie wyrzucił ekip telewizyjnych z zaskoczenia. Najpierw Wiśniewski proponował powołanie rady programowej festiwalu z muzycznymi autorytetami, potem, by program i umowy z artystami były w gestii miasta, a TVP ograniczyła się do wyprodukowania widowiska. Jednak Kurski milczał, a program imprezy, do której próby powinny się zacząć za dwa tygodnie, wciąż był zagadką. Kiedy Wiśniewski doszedł do wniosku, że blamaż jest nieunikniony, chciał przełożyć festiwal na jesień. W końcu wyrzucił ekipy TVP z amfiteatru, a kilka godzin później wypowiedział telewizji umowę.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej