W Akademii Sztuki Wojennej wiceminister obrony Tomasz Szatkowski przedstawił kierunki rozwoju sił zbrojnych do 2032 r. Powstały na podstawie Strategicznego Przeglądu Obrony, który przygotowywano przez blisko rok. Wedle niego Polskę może zaatakować ze wschodu Rosja, która będzie liczyła na rozłam wewnątrz NATO.

Zgodnie z planem w 2032 r. Polska będzie dysponować armią liczącą 200 tys. żołnierzy w wojskach operacyjnych oraz ok. 53 tys. żołnierzy wojsk obrony terytorialnej. Nakłady na obronność zostaną zwiększone do 2,5 proc. PKB (dziś 2 proc.). Zmieniony zostanie system dowodzenia – armią będzie dowodził szef sztabu, odtworzone zostaną dowództwa rodzajów sił zbrojnych. Podstawą wsparcia pozostanie NATO, ale jak podkreślił Macierewicz, nasz kraj musi liczyć przede wszystkim na własną armię.

Wedle Macierewicza dotychczasowy plan modernizacji sił zbrojnych oraz kierunek rozwoju armii były „jednym wielkim dramatycznym nieporozumieniem”. Stwierdził, że po zaprezentowaniu nowych kierunków rozwoju liczy na „wielki front patriotyczny” popierający zmiany. Pod adresem rządu PO-PSL dodał, że armię modernizowano według koncertu życzeń i danych wziętych z sufitu, a wokół programów zbrojeniowych powstawały lobby, które pilnowały swoich interesów. Wiceszef MON mówił zaś, że do tej pory nikt nie sprawdzał założeń tworzonych przez wojskowych. Według niego takim sprawdzianem były ćwiczenia sztabowe „Zima 2017”, które wykazały, że większość przyjętych rozwiązań się nie sprawdza.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej