Trwają negocjacje w sprawie funduszy norweskich, z których Polska ma otrzymać ponad 800 milionów euro. Środki przeznaczane są m.in. na kulturę, zdrowie, walkę z przestępczością, przeciwdziałanie przemocy, promowanie odnawialnych źródeł energii i sektor pozarządowy. Jak donosił niedawno norweski dziennik „Aftenposten”, w większości kwestii udało się już osiągnąć porozumienie, problem stanowią jedynie środki przeznaczone dla organizacji pozarządowych. Wedle informacji dziennika „problem leży po stronie polskiej”, a negocjacje „utknęły w miejscu”.

Zobacz:

Fundusze norweskie dla NGO-sów pod kontrolę rządu?

Już pod koniec marca wicepremier Piotr Gliński powiedział, że dysponować pieniędzmi dla NGO-sów powinno powstające Narodowe Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, a więc instytucja de facto rządowa, bo podległa premierowi. W ubiegłych latach zajmowała się tym wyłoniona w konkursie Fundacja Batorego (wraz z Polską Fundacją Dzieci i Młodzieży), ale Gliński już stwierdził, że „nie wydaje mu się”, by mogła znów to robić. Do spółki z TVP i naprędce zawiązaną konserwatywną Konfederacją Inicjatyw Pozarządowych Rzeczypospolitej (KIPR) PiS urządził zresztą akcję mającą zdyskredytować fundację, podważając jej niezależność.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej