W siedzibie KPH na warszawskim Powiślu w jedno z okien zamiast szyby wciśnięty jest kawałek tektury. Na początku maja po raz czwarty w ciągu kilkunastu miesięcy ktoś rzucił w nie kamieniem. Na drzwiach kilkukrotnie napisano farbą „pedały”, a w ubiegłym roku trzech agresywnych mężczyzn próbowało wtargnąć do środka. Kopali i uderzali pięściami w drzwi, krzycząc: „Cwele, cioty, zajebiemy was!”. Uciekli, zanim przyjechała policja. W ciągu roku prokuratura wszczęła cztery postępowania dotyczące zniszczenia mienia w siedzibie organizacji. Wszystkie zostały umorzone.

Kacper Sulowski: W wizji waszej organizacji czytamy: „Polska jest krajem, w którym prawa człowieka są respektowane, a każdy jest traktowany równo i sprawiedliwie z poszanowaniem swojej orientacji seksualnej, tożsamości...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.