„Ucho Prezesa”, polityczny miniserial wg scenariusza Roberta Górskiego (to on brawurowo gra Jarosława Kaczyńskiego) i w reżyserii Tadeusza Śliwy, rozgrywa się w gabinecie prezesa PiS przy ul. Nowogrodzkiej. Od kiedy rządzi Prawo i Sprawiedliwość, to tu pielgrzymują ministrowie i premierzy.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: "Ucho Prezesa": nowe odcinki nie będą dostępne na YouTubie. Ale nadal będzie można zobaczyć je za darmo

W gabinecie Kaczyńskiego się tłumaczą, dostają ochrzan i się kajają. Górski i Śliwa z gabinetu na Nowogrodzkiej uczynili najważniejszy ośrodek władzy. Nawet prezydent RP, teoretycznie pierwsza osoba w państwie, tu antyszambruje. To sekretarka prezesa Kaczyńskiego pani Basia decyduje, czy może wejść do gabinetu Kaczyńskiego (nie może).

CZYTAJ RÓWNIEŻ: PiS boli Ucho Prezesa, czyli partia główkuje, skąd spadki w sondażach

W „Uchu” pani Basia jest ważniejsza od prezydenta RP (nawet nie pamięta jego imienia, nazywa go „Adrianem”). W zasadzie to wszyscy są od niego ważniejsi, bo tylko prezydent nie ma wstępu do Kaczyńskiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej