Wczoraj posłowie PO złożyli doniesienie przeciw MON ws. nieuprawnionego wpływu na bieg przetargu na śmigłowce wielozadaniowe i możliwości nieuprawnionego dostępu do informacji niejawnych dr. Berczyńskiego, smoleńskiego eksperta Antoniego Macierewicza. Berczyński w „Dzienniku Gazecie Prawnej” chwalił się, że „wykończył caracale” (rząd PiS zerwał przetarg na 50 maszyn za 13 mld zł).

CZYTAJ RÓWNIEŻ: PO: Berczyński, Nowaczyk i Misiewicz mieli dostęp do tajnych dokumentów przetargowych ws. caracali

O tym, że Berczyński był w składzie delegacji MON w Paryżu w lutym 2016 r., która rozmawiała głównie o tym przetargu, poinformowała „Wyborcza”. Według opozycji przeczy to tezie MON, że Berczyński przeglądał „dokumenty archiwalne” dotyczące przetargu, nie miał na niego wpływu i nie był „pełnomocnikiem Macierewicza” ds. śmigłowców – tym też chwalił się Berczyński. Po wywiadzie W „DGP” i zaprzeczeniach MON wyjechał z kraju, rezygnując ze wszystkich funkcji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej