CZYTAJ RÓWNIEŻ: 21 tys. stron dokumentów z MON dla kolegów Macierewicza

– Posłowie usiłują wprowadzić w błąd opinię publiczną i prokuraturę – mówił w Sejmie wiceminister obrony Michał Dworczyk, uzasadniając niecodzienne postępowanie resortu.

Macierewicz: Berczyński nie miał dostępu

Dzień wcześniej PO zażądała, by prokuratura w ciągu 48 godzin rozpoczęła śledztwo w sprawie nieuprawnionego dostępu do informacji niejawnych, który mieli współpracownicy ministra obrony Antoniego Macierewicza (chodzi o dokumentację dotyczącą zakupu śmigłowców Caracal dla armii). We wtorek wieczorem PO złożyła zawiadomienie do prokuratury.

Dworczyk twierdzi, że z dokumentów udostępnionych posłom PO w ministerstwie wynika, że dr Wacław Berczyński (były przewodniczący podkomisji smoleńskiej w MON) miał stosowne uprawnienia udzielone mu do przeglądania informacji przetargowej caracali. MON twierdzi też, że na przełomie 2015 i 2016 r., kiedy do dokumentacji zaglądali Berczyński, Kazimierz Nowaczyk (kolejny ekspert smoleński Macierewicza) i Bartłomiej Misiewicz (były rzecznik MON), akta miały charakter „archiwalny”. Bo wtedy zakupem caracali miało się zajmować już tylko Ministerstwo Rozwoju, gdzie negocjowano inwestycje offsetowe.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej