Kiedy minister zdrowia Konstanty Radziwiłł był jeszcze szefem Naczelnej Izby Lekarskiej za poprzednich rządów PiS, domagał się wynagrodzenia w wysokości co najmniej dwóch średnich krajowych pensji dla lekarzy bez specjalizacji i trzech dla doktorów ze specjalizacją. Kiedy został ministrem w obecnym rządzie PiS, podobnie jak w innych sprawach i tu zmienił zdanie. Zaproponował lekarzom stawki, które ci nazwali wręcz kpiną. W reakcji na to powstał obywatelski projekt ustawy o wynagrodzeniach minimalnych.

Co minister Radziwiłł proponuje lekarzom

Według koncepcji ministra Radziwiłła podwyżki dla lekarzy miałyby się zacząć w lipcu, a pensje rosłyby stopniowo, tak by osiągnąć pożądane minimum dopiero w 2021 r. Minimalna pensja lekarza specjalisty wyniosłaby wówczas ok. 5 tys. zł brutto, czyli zaledwie 1,27 średniej krajowej. Minimum dla lekarza bez specjalizacji oraz pielęgniarki z tytułem magistra wyniosłoby 4,1 tys. zł, natomiast minimalne pensje dla pielęgniarek bez specjalizacji oraz fizjoterapeutów – 2,5 tys. zł. Pozostali pracownicy medyczni, np. technicy RTG i ratownicy, otrzymaliby 2047 zł, czyli zaledwie 47 zł więcej niż wynosi obecnie najniższe miesięczne wynagrodzenie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej