Gdy jeszcze w 2015 r. niemal co trzeci Polak deklarował wiarę w zamach na prezydencki samolot w Smoleńsku, wydawało się, że PiS na długo wyhodował sobie żelazny elektorat. Kiedy większość była za likwidacją gimnazjów, a hasło „wstawania z kolan” w polityce zagranicznej zyskiwało popularność, można było przypuszczać, że ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego ma prawo liczyć również na stałą bazę wśród klasy średniej. I marzyć o dwóch kadencjach u władzy. Tymczasem wystarczyło 1,5 roku rządów PiS i sytuacja zmieniła się o 180 stopni: Polacy przestali wierzyć w zamach, mówią „nie” reformie edukacji minister Zalewskiej, nie zgadzają się też na europejską izolację Polski.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej