Polska nie miała ambasadora na tej kluczowej placówce od grudnia 2016 roku, na co zwracała uwagę opozycja. Poprzednim ambasadorem był Jacek Najder, który odszedł z resortu.

Marek Ziółkowski to doświadczony dyplomata, był m.in. ambasadorem w Kijowie oraz w Kenii, zajmował się problemami Białorusi i Ukrainy. Jest uważany za wybitnego specjalistę ds. bezpieczeństwa. Sprawami NATO dotąd się nie zajmował, ale w ostatnim czasie z ministerstwa zostali wyrzuceni niemal wszyscy specjaliści z Departamentu Polityki Bezpieczeństwa zajmujący się sprawami Sojuszu Północnoatlantyckiego.

W MSZ wymieniano go także jako kandydata polskiego MSZ na stanowisko ambasadora Unii Europejskiej w Moskwie. O zajęcie stanowiska na tak istotnej placówce przez Polaka osobiście zabiegał Waszczykowski, najprawdopodobniej jednak dyplomacja unijna znalazła innego kandydata.

Według informacji posłów PiS z komisji spraw zagranicznych nominacja wiceministra Ziółkowskiego jest zaskoczeniem. Spekulują, że minister Witold Waszczykowski chce wykorzystać chwilowe osłabienie ministra obrony Antoniego Macierewicza. To między tymi resortami toczył się cichy spór o obsadę placówki. Szef MON uważał, że to on powinien mieć decydujące zdanie w sprawach polskiej polityki wobec NATO. W MON mówiono, że kandydatem na Brukselską placówkę jest wiceminister Tomasz Szatkowski. Politycy PiS są zdania, że z tego względu posiedzenie komisji spraw zagranicznych m.in. w tej sprawie odbędzie się 10 maja, gdy „smoleńska” część PiS będzie zajęta obchodami kolejnej miesięcznicy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej