W słynącym z sanktuarium maryjnego Gietrzwałdzie mieszkańcy nie wytrzymali, kiedy wójt Marcin Sieczkowski odwołał dyrektorkę gminnej podstawówki. Straciła pracę, bo nie wystawiła szkolnego pocztu sztandarowego na uroczystościach z okazji Święta Niepodległości, które rozpoczynały się w kościele. Jej miejsce od września 2016 r. zajęła nauczycielka z Olsztyna, znana z antyunijnych poglądów. Na pierwszej radzie pedagogicznej przedstawiła program wychowawczy na najbliższy rok: wrzesień, październik – „Jesteśmy Polakami”; listopad, grudzień – „Wiara naszych ojców jest wiarą naszych dzieci”; styczeń, luty – „Polak Polakowi bratem” itd.

Potem środowisko wójta przejęło „Gazetę Gietrzwałdzką”, pismo wydawane od 26 lat przez mieszkańców, i zrobiło z niej tubę propagandową władz gminy. W końcu wójt zwolnił dyrektora gminnego ośrodka kultury, wspieranego przez lokalne stowarzyszenia twórców, artystów i mieszkańców. Zastąpił go Jacek Adamas – artysta o prawicowych poglądach, ale ceniony przez krytyków i kuratorów sztuki w całej Polsce. Mieszkańcom nie podobało się, że Adamas to człowiek wojewody – w jego urzędzie jest doradcą ds. kultury.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej