– Podczas przesłuchania policjanci namawiali mnie, abym się przyznał. Mówili, że wtedy dostanę 100 zł mandatu, a jeśli nie, to sprawa trafi do sądu. Powiedziałem: no to niech idzie, i odmówiłem składania wyjaśnień. Dla mnie jest jasne, że tu chodzi o to, aby nas zastraszyć i zniechęcić do uczestnictwa w kolejnych protestach – mówi Arkadiusz Szczurek z Warszawy.

Należy do stowarzyszeń Obywatele RP i Obywatele Solidarni w Akcji. W kwietniu policjanci wezwali go do komendy przy ul. Dzielnej. Został tam przesłuchany w charakterze świadka w dwóch sprawach dotyczących protestów 20 grudnia i 10 marca.

Prokuratura badała już dwie wcześniejsze demonstracje

To kolejne antyrządowe manifestacje, którymi zainteresował się wymiar sprawiedliwości. Prokuratura Okręgowa w Warszawie bada już wydarzenia z 16 i 17 grudnia, gdy pod Sejmem protestowały tysiące ludzi. Ośmiu osobom prokuratorzy postawili zarzuty znieważenia pracowników mediów publicznych, naruszenia ich nietykalności cielesnej i utrudniania krytyki prasowej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej