Podczas marcowego szczytu UE w Brukseli Polska była jedynym krajem, który sprzeciwił się wyborowi Donalda Tuska na drugą kadencję. – Nic bez nas, bez naszej zgody – mówiła na krótko przed wyborem premier Beata Szydło. Ale Tusk przewodniczącym Rady Europejskiej pozostał.

Mimo to brukselską walkę polskiej delegacji PiS ogłosił wielkim zwycięstwem. Na lotnisku Szydło powitał Jarosław Kaczyński wraz z innymi politykami partii rządzącej, przynieśli biało-czerwone kwiaty. Prezes PiS nazwał premier mężem stanu, mówił, że „należy do tych, którzy się nie gną i nie kłaniają, tylko z podniesioną głową walczą o to, co jest najważniejsze”.

Sromotna klęska PiS-u. Jak Tusk został wybrany szefem RE

CBOS sprawdził, jak widzą tamte zdarzenia Polacy. Aż 43 proc. badanych jest zdania, że „o braku poparcia przez polski rząd dla Donalda Tuska zdecydowała niechęć Jarosława Kaczyńskiego do niego, a nie interes Polski”. Co trzeci badany (33 proc.) uważa, że „polityka rządu PiS prowadzi Polskę do izolacji, osamotnienia w UE”. Nieco więcej niż co czwarty ankietowany (28 proc.) w ponownym wyborze Tuska na szefa RE widzi przejaw dominacji Niemiec w Europie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej