Decyzja o nominacji Misiewicza na stanowisko w Polskiej Grupie Zbrojeniowej została podjęta nagle, w poniedziałkową noc, tuż po obchodach 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej. Bez wiedzy prezydenta i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Posłowie PiS na początku ją chwalili: wskazywali na liczne talenty Misiewicza i prorokowali, że w przyszłości będzie on wybitnym przedstawicielem europejskiego PR.

Jeszcze wśrodę rano w PiS nic nie zapowiadało końca kariery protegowanego Antoniego Macierewicza. Politycy tej partii dostali SMS-y, by w mediach społecznościowych chwalić się gospodarczymi sukcesami. Nic z tego nie wyszło. Po porannej konferencji Jarosława Kaczyńskiego nazwisko Misiewicza odmieniano przez wszystkie przypadki.

Zobacz: Koniec politycznej ciuciubabki. Jarosław Kaczyński postawi Antoniego Macierewicza do pionu?

Co zrobi Macierewicz? Wybroni Misiewicza?

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej