Dziś w szkołach dożywiane są dzieci z biedniejszych rodzin. Z danych Group for Research in APplied Economics wynika, że taką pomoc dostaje 13 proc. polskich uczniów w wieku od 6 do 18 lat.

To mało. Zdaniem ekspertów dożywanie uczniów traktowane jest w Polsce jako doraźna pomoc socjalna, a nie wsparcie rozwoju dziecka. O finansowanie posiłków wszystkich uczniów apelował w ubiegłym roku do minister pracy rzecznik praw obywatelskich.

W Europie tylko w Finlandii każdy uczeń – od przedszkola do szkoły średniej – ma zapewniony nieodpłatny obiad. W Szkocji od stycznia 2015 r. takie wsparcie zapewniono wszystkim dzieciom w wieku 5-7 lat, w Anglii od 4. do 7. roku życia.

Uczeń głodny i zmęczony

Szefowa MEN Anna Zalewska zapowiada, że to zmieni. Polski system ma przypominać ten, który działa na Słowacji – obiady mają być współfinansowane z budżetu centralnego. Państwo ma się dzielić z rodzicami kosztami szkolnego posiłku dzieci.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej