Ludmiła Anannikova: Badania przeprowadzone przez resort polityki społecznej wykazały, że połowa bezdomnych żyje na ulicy od powyżej pięciu lat. Polska polityka wobec bezdomności nie działa?

Julia Wygnańska: W 2013 r. osoby bezdomne od powyżej trzech lat stanowiły 20 proc. ogółu, tegoroczne dane wskazują, że ta grupa jest większa. Z 33 tys. osób bezdomnych do których dotarli liczący, jedna czwarta nie ma dachu nad głową od co najmniej 11 lat. Jest też grupa 1,8 tys. osób, które są bezdomne od dwóch dekad.

Fundament pomocy bezdomnym stanowią u nas noclegownie i schroniska, które na Zachodzie uznawane są za rozwiązania doraźne. Tam miejscem udzielania pomocy osobom bezdomnym jest mieszkanie. U nas ludzie mieszkają w schroniskach przez wiele lat, czekając na miejsce w domu pomocy społecznej albo lokal od miasta.

Jak pani ocenia tę sytuację?

Jako skrajne wykluczenie i poważne naruszenie godności ludzkiej. Nawet jeśli nie przeżyli 20 lat stricte na ulicy, to na pewno wiodą ciężkie życie, niemalże w warunkach dżungli. Brak dachu nad głową, błąkanie się między schroniskami powoduje, że człowiek ma perspektywę jednego dnia: zastanawia się, gdzie będzie spał, czy zdobędzie pieniądze na jedzenie. Myśli wyłącznie o przetrwaniu.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej