Prezentacja ustaleń podkomisji, którą rząd PiS powołał w marcu 2016 r., była jednym z głównych punktów 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej. Kierowane przez Antoniego Macierewicza Ministerstwo Obrony Narodowej zadbało o oprawę. Na miejsce pokazu wybrano Salę Tradycji Wojskowej Akademii Technicznej. Wchodzących witali żołnierze w mundurach z epoki Księstwa Warszawskiego. Pokaz przesunięto o trzy godziny, bo film, który miał być jego głównym punktem, nie był jeszcze gotowy. Ostatnią jego wersję wojskowy kurier przywiózł dwie godziny przed prezentacją.

Na scenie pod ekranem za dwoma stołami zasiedli członkowie komisji, dwie trzecie widowni zarezerwowano dla gości, a tylne rzędy dla mediów.

Teoria podkomisji smoleńskiej

Wszystko i tak zaczęło się ponad pół godziny później, bo czekano na „premiera". Okazało się, że nie chodzi o szefową rządu Beatę Szydło, ale o Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS wkroczył na salę w towarzystwie Macierewicza, jego zastępców i szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotra Bączka. Przywitał ich rektor WAT płk Tadeusz Szczurek. Najpierw wymienił Macierewicza, potem Kaczyńskiego.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej