Robert Makłowicz, rocznik 1963, krakus. Pochodzi z rodziny o korzeniach polskich, ukraińskich, ormiańskich, węgierskich i austriackich. Studiował prawo, a potem historię na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Dlaczego nie „kucharz”? Bo ważniejsze od gotowania jest dla niego opowiadanie o kulturze.

Jego rozstanie z TVP było głośne na całą Polskę. Poszło o to, że wykorzystano słowa Makłowicza w spocie autopromocyjnym. Makłowicz mówił o programie „Bake off”: „Telewizja smakuje różnie, ale ten program wyłącznie słodko i doskonale”. A poszło, że „telewizja smakuje wyłącznie słodko i doskonale”. Makłowicz poczuł się zmanipulowany i zażądał wycofania spotu.

Telewizja przesłała mu przez kuriera wiadomość, że „Makłowicz w podróży” znika z anteny z chwilą odebrania pisma. Nawet już nakręcone premierowe odcinki nie zostały przez TVP kupione i pokazane.

Dziś mówi Dorocie Wysockiej na wideo „Gazety Wyborczej”: – Robiłem ten program przez 20 lat, kiedy przy władzy były SLD, potem PiS i PO. We wszystkim, co robię w telewizji, staram się pokazywać prosty fakt, że bogactwo kulturalne wynika z różnorodności. Zgubą dla różnorodności jest nacjonalizm, który w naszej historii oznacza same przykre rzeczy: getto ławkowe, numerus clausus, kolaborację Bolesława Piaseckiego z komunistami, to jest w końcu zbliżenie do Rosji i nienawiść do Niemców. Dla mnie, człowieka czującego się monarchistą, związanego niezwykle mocno z ideą habsburską Europy Środkowej, endecja jest tak wstrętna jak płucka na kwaśno w barze Smok.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej