Rok 1990, dwa dni przed sylwestrem. Jarosław Kaczyński zostaje szefem kancelarii nowo wybranego prezydenta Lecha Wałęsy.

Poświadcza to zwykła kartka wpięta do segregatora: kilka słów o nominacji, podpis prezydenta.

Po raz pierwszy w życiu Kaczyński jest jednym z bardziej wpływowych polityków w Polsce. Ma swoją partię – Porozumienie Centrum. Myśli o założeniu dziennika, który byłby konkurencją dla gazet postkomunistycznych i „Wyborczej”. Tak zaczyna się prasowa przygoda dzisiejszego prezesa PiS.

Wy bierzecie, my bierzemy

Okazja jest niepowtarzalna – prywatyzacja Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa-Książka-Ruch”. Był to największy koncern prasowy w tej części Europy: 178 tytułów, drukarnie, sieć dystrybucji.

RSW dzieli powołana przez Sejm komisja. Kluczowe decyzje zapadają w 1990 i 1991 r. Jako nowi właściciele preferowane są partie polityczne, mniej chętnie – spółdzielnie dziennikarskie.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej