Zgodnie z nowelizacją osoby, których zadłużenie wobec dziecka wyniesie co najmniej równowartość trzymiesięcznych wpłat, będą musiały się liczyć z grzywną, a nawet karą pozbawienia wolności. Dłużnik będzie miał jednak możliwość uniknięcia kary. Jeśli dobrowolnie spłaci zaległości w ciągu 30 dni od daty pierwszego przesłuchania, postępowanie przeciwko niemu zostanie zakończone.

Projekt wprowadza także możliwość objęcia dłużnika dozorem elektronicznym, dzięki czemu będzie on mógł pracować i spłacać zaległości. Obecnie w więzieniach pracę wykonuje tylko jedna trzecia z 12 tys. osadzonych osób z zaległościami alimentacyjnymi. Wprowadzenie dozoru elektronicznego ma jeszcze jedną zaletę – pozwala na lepsze kontrolowanie dłużników. Obecnie wielu z nich twierdzi, że nie pracuje, i trudno im udowodnić, że są zatrudnieni na czarno. Elektroniczna bransoletka rejestruje każde wyjście i powrót do domu, a sąd wyznacza granice, kiedy i gdzie może przebywać skazany. Dłużnik nie będzie więc mógł się wytłumaczyć, że wpadł do pracodawcy tylko na kawę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej