Po likwidacji Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa jej obowiązki przejęły IPN i Ministerstwo Kultury. Mają opiniować m.in. stawianie nowych pomników.

W rzeszowskim komitecie, który działa od kilku dni, jest 18 osób. – To przedstawiciele IPN, urzędu wojewódzkiego, konserwatora zabytków, uniwersytetu i organizacji społecznych – mówi dr Dariusz Iwaneczko, dyrektor IPN w Rzeszowie. Wśród nich dr Andrzej Zapałowski, historyk, polityk i publicysta. I jego obawiają się Ukraińcy.

Sprawa upamiętnień to od lat jedna z bardziej drażliwych kwestii w relacjach polsko-ukraińskich. Komisje rządowe miesiącami uzgadniały wygląd pomników oraz napisy na nich. – Dziwię się, że w tak trudnych sprawach decydował będzie człowiek, który ma negatywny stosunek do Ukraińców – mówi Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce.

– Nie słyszeliśmy, by kiedykolwiek potępił antyukraińskie wybryki przemyskich nacjonalistów. Jego wypowiedzi dla rosyjskich mediów wpisują się w wojnę hybrydową Moskwy – mówi Ukrainiec z Przemyśla.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej