- To polityczna gra kosztem dzieci - ocenia Piotr Kowalak, dyrektor Klubu Szachowego „Miedź” w Legnicy, pomysłodawca projektu „Legniczanie dają mata”. W 2014 r. wprowadzono go we wszystkich podstawówkach w mieście dla 1,2 tys. uczniów klas I-III. Szkoli ich 20 nauczycieli. Lekcje szachów od początku finansowały samorząd (85 tys. zł) i Fundacja KGHM, która zobowiązała się dopłacać co roku 50 tys. zł.

Ale w tym roku Legnica dostanie od niej tylko 25 tys. zł. Pod tą decyzją podpisał się prezes fundacji Wacław Szetelnicki, który zresztą niedawno z niej odszedł. Decyzji nie uzasadnił. Nie jest tajemnicą, że to kontrkandydat w wyborach obecnego prezydenta Legnicy Tadeusza Krzakowskiego, obecnie niezależnego, niegdyś związanego z SLD.

Władze Legnicy chciałyby utrzymać naukę gry w szachy w szkołach, więc postanowiły wystąpić do prezesa KGHM w tej sprawie. - Kilka tygodni temu zwróciłem się do Radosława Domagalskiego-Łabędzkiego z prośbą o przyznanie darowizny w dotychczasowej wysokości 50 tys. zł. Odpowiedzi wciąż nie otrzymałem - mówi prezydent Krzakowski.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej