„Naszym celem jest podtrzymanie tradycji narodowej w regionie” – napisali w statucie członkowie Komitetu Odbudowy Zamku Królewskiego na Wzgórzu Przemysła. Starali się o nią od 2002 r. I nie ukrywali – nowy zamek ma przypominać, że w czasach Przemysła II Poznań był stolicą zjednoczonego polskiego królestwa. A jak stolica, to musi mieć zamek. I koniec.

Konkurs na projekt wygrał Witold Milewski, gwiazda modernistycznej architektury z lat 60. i 70. Zaproponował wariację wokół renesansowej postaci zamku, wzbogacił go gotycką wieżyczką. „To przyciągnie turystów!” – cieszyli się zwolennicy odbudowy.

Ta rozpoczęła się dopiero w 2010 r. Inwestorem zostało Muzeum Narodowe. Ale przeciwników nie brakowało: wskazywali, że historyczne rekonstrukcje – z punktu widzenia doktryny konserwatorskiej – są niewskazane. Pokazywali mapy Poznania z XVII w. „Trudno tu się dopatrzyć podobieństw do planowanego zamku” – komentowali.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej