Grupa adwokatów, a także przedstawicieli organizacji walczących o prawa uchodźców pojawiła się na dworcu w Terespolu chwilę po godz. 6 rano. O tej porze do Terespola przyjeżdża pociąg z białoruskiego Brześcia, którym każdego dnia setki uchodźców przyjeżdżają do Polski, żeby prosić o ochronę międzynarodową.

Dzieci z dworca Brześć

Czeczeni koczują w Brześciu od wielu miesięcy. Według różnych szacunków może ich tam być nawet ponad tysiąc. W większości wynajmują mieszkania, a kiedy kończą im się pieniądze, przenoszą się na dworzec.

Polska straż nie słyszy próśb

Prawnicy z Okręgowej Rady Adwokackiej od jakiegoś czasu przyglądali się sprawie. W końcu zapadła decyzja, że spróbują pomóc Czeczenom i wymusić na polskich władzach szanowanie ich praw. Zgodnie z polskim i międzynarodowym prawem osoby starające się o status uchodźcy, którym grozi niebezpieczeństwo, powinny zostać wpuszczone na terytorium bezpiecznego kraju, a dopiero później kraj ten powinien rozpoznać ich wniosek o udzielenie ochrony.
W Terespolu sytuacja jest inna. Choć wielu Czeczenów wielokrotnie deklarowało, że uciekli przed torturami, polska straż graniczna nie pozwalała im złożyć wniosku o status uchodźcy i odsyłała z powrotem na Białoruś.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej