Barbara Radecka mieszka na warszawskim osiedlu z płotem i ochroną. Otwiera lekko zdziwiona. Chętnie porozmawia, ale nie w tej chwili. Dyktuje numer komórki. Odbierze ją potem dwa razy. Raz, by powiedzieć, że wyjechała i porozmawia, jak wróci. Drugi raz – już „niechcący”. Oznajmia: rozmowy nie będzie. – Czy to wstyd wpłacić 12 tys. euro na europejską fundację New Direction? – pytamy.

Przeczytaj też: Jak PiS sfinansował konwencję programową w Katowicach?

W 2015 r. Radecka przekazała tę kwotę konserwatywnemu think tankowi New Direction z zaplecza Sojuszu Konserwatystów i Reformatorów w Europie (ACRE, wcześniej AECR). To europejska międzynarodówka, do której należą m.in. PiS i brytyjscy torysi. W Parlamencie Europejskim tworzą jedną frakcję.

Od 2015 r. New Direction (pełna nazwa: New Direction. Fundacja na rzecz Reformy Europejskiej) kieruje europoseł PiS Tomasz Poręba. Był to rok rekordowych wpłat od polskich darczyńców. Jak nigdy dotąd Polacy hojnie wspierają think tank ND i partię ACRE. Zgodnie z prawem każdy może wpłacić maksymalnie 12 tys. euro.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej