„Wyborcza” opisała ustawę w ubiegłym tygodniu. W przepisach wykonawczych jest zapis: „stosunek pracy członków służby zagranicznej wygasa po 6 miesiącach”, jeśli nie zostaną im przedstawione nowe warunki pracy. Zdaniem opozycji może być to sposób na przeprowadzenie czystki politycznej w kadrach dyplomatycznych.

Dzień po naszym artykule dyrektor generalny MSZ Andrzej Jasionowski wysłał do pracowników uspokajający list. Pisał: „Nikt, kto dobrze pracował i pracuje, nie ma powodów do obaw”. Przyznał, że na mocy ustawy w całym ministerstwie zostanie przeprowadzony „przegląd kadr”. Podkreślał jednak: „Obecne propozycje nie mają charakteru czystki, a stanowią próbę systemowego uporządkowania wybranych zagadnień, w tym kadrowych”. Dodał, że wobec projektu powstało „wiele niedomówień i przekłamań”.

Ministerstwo podkreśla, że głównym celem ustawy jest usunięcie z resortu wszystkich współpracowników służb bezpieczeństwa PRL. Według wiceministra spraw zagranicznych Jana Dziedziczaka około stu osób z MSZ złożyło pozytywne oświadczenia lustracyjne. Jednak przepisy ustawy stanowią, że każdy pracownik służby zagranicznej, jeśli w ciągu 6 miesięcy nie otrzyma nowej propozycji, nie będzie przyjęty do służby. Nieznane są kryteria, według których nowe propozycje będą składane.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej