Gdy Rada Mediów Narodowych konkurs na prezesa Polskiego Radia rozpisywała, znany był od dawna wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Stwierdził on, że w wyborze władz publicznej telewizji i rozgłośni radiowych ma uczestniczyć Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, a nie RMN. To KRRiT jest umocowana w konstytucji. I choć obecna władza odebrała jej konstytucyjne obowiązki, nowelizując pod koniec 2015 r. ustawę medialną, TK nie miał wątpliwości, że należy je przywrócić.

Wyrok Trybunału zapadł w grudniu 2016 r., za kadencji prezesa Andrzeja Rzeplińskiego. Został opublikowany. Więc PiS ten wyrok TK honoruje czy nie? W praktyce zdecydowanie nie.

Zobacz też: Miało być sprawniej, a jest żonglerka sędziami. Jak pracuje "uzdrowiony" Trybunał?

Zaraz po decyzji TK rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar (on zaskarżył nowelizację) zwrócił się do ministra kultury „o podjęcie działań zmierzających do nowelizacji przepisów ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy o Radzie Mediów Narodowych zgodnie ze wskazaniami TK”. - Wykonywanie wyroków Trybunału jest obowiązkiem o charakterze publicznoprawnym, w odpowiednich proporcjach ciążącym na wszystkich podmiotach, które dysponują prawem inicjatywy ustawodawczej lub innymi kompetencjami z zakresu tworzenia prawa - napisał RPO.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej