Efekt Szyszki. Polska w trocinach

– Bywa, że drzewa wycinane są bez konkretnego powodu. Na zasadzie: co nie jest zabronione, jest dozwolone – mówi Dariusz Reguła z wydziału ochrony środowiska urzędu miasta w Rzeszowie.

Wrocławianie po wielkiej wycince na osiedlu WuWa z sarkazmem komentowali, że miasto w walce o tytuł Zielonej Stolicy Europy 2019 powinno pokazywać wizualizacje drzew i hologramy, bo tych prawdziwych już nie będzie.

W Krakowie wycięte zostały drzewa na Ruczaju, w miejscu, w którym jeszcze w zeszłym roku Zarząd Zieleni Miejskiej zapowiedział „zieloną rewolucję”.

W Warszawie też piły poszły w ruch w kilku miejscach, m.in. zmasakrowano skwer przed Urzędem Dzielnicy Śródmieście i wycięto drzewa przy ul. Nehru.

Alarm podnoszą ekolodzy z województwa lubuskiego – tam wycinka grozi około 20 tys. drzew! Przyrodnicy wprost nazywają to dewastacją przyrody.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej