– Robimy wielki krok w tył. Dlaczego ogranicza się nam prawo do stanowienia o sobie, do decydowania, z kim i kiedy chce się mieć dziecko? Co jeszcze można nam zabrać? Boję się jako kobieta, jako matka, jako lekarz – mówi ginekolożka, prof. Violetta Skrzypulec-Plinta, kierownik Katedry Zdrowia Kobiety Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. We wtorek rząd Beaty Szydło zdecydował, że należy przywrócić receptę na pigułkę ellaOne. To tabletka o działaniu antykoncepcyjnym. Połknięta do pięciu dni po stosunku opóźnia bądź zatrzymuje owulację.

Choć sam projekt w tej sprawie pojawił się na posiedzeniu Rady Ministrów niespodziewanie, to ograniczenie dostępu do tabletek minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zapowiadał od pierwszych dni urzędowania. Nie zgadzał się, by mogły je kupować już 15-latki – a na to pozwala prawo wprowadzone w 2015 r. przez rząd PO na podstawie rekomendacji Komisji Europejskiej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej