Podstawy programowe to jeden z najważniejszych szkolnych dokumentów – to w nich MEN określa, czego dzieci mają się nauczyć na danym etapie edukacji. Likwidacja od 1 września gimnazjów wymusiła stworzenie nowych podstaw dla szkół podstawowych, a także wydłużonych liceów i techników.

Ministerstwo ma na razie projekty podstaw tylko dla podstawówek. Krytykuje to m.in. Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich – bo trudno szukać „spójnych rozwiązań” i patrzeć na szkołę jako całość.

Ale zastrzeżeń jest więcej. W konsultacjach społecznych wzięło udział kilkadziesiąt organizacji i wykładowcy akademiccy. Dawno dokument rządu dotyczący edukacji nie wzbudził takiego zainteresowania. I krytyki.

Po reformie edukacji zapaść czytelnictwa

Komitet Nauki o Literaturze PAN pisze, że zignorowanie wcześniejszych opinii ekspertów w projektach podstaw „budzi zdziwienie i stanowczy sprzeciw”. Działania MEN nazywa „nieuzasadnionymi, pospiesznymi i szkodliwymi”. Twierdzi, że będą skutkowały „zapaścią czytelnictwa”. Uczeń, który ukończy szkołę po reformie PiS, będzie „jedynie odtwórcą przekazanych mu wiadomości”, bo kształcenie literackie „nie zakłada samodzielności myślenia, rozwijania umiejętności interpretacji, przyjemności lektury, aktywności czytelniczej; opiera się wyłącznie na przymusie”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej