– Podpalili mi sklep, spalili meczet. Pod dom ktoś rzucił kończyny wieprzowe, krzyczał: „Pieprzyć muzułmanów!” – opowiada „Wyborczej” Hani Hraish, b. wieloletni imam społeczności muzułmańskiej w Gdańsku. W Polsce mieszka od 35 lat, ma żonę pół Kaszubkę, pół Tatarkę i piątkę dzieci. – Od kilku lat nie jest już bezpiecznie. Czuję się Polakiem, ale myślę, by do końca roku pozałatwiać różne sprawy i wyjechać – mówi.

Zestawienie liczby postępowań w sprawie przestępstw motywowanych rasizmem i ksenofobią pokazuje, że problem narasta. W 2013 r. było ich 835, w 2014 r. – już 1365, zaś w 2015 r. – 1548. W pierwszym półroczu ubiegłego roku odnotowano 863 postępowania w takich sprawach, przy czym największa ich liczba dotyczyła właśnie muzułmanów – aż 250 (29 proc.).

– Polacy mają niewielki kontakt z muzułmanami. Głównym źródłem wiedzy są media. To, co ludzie zobaczą w telewizji, przeczytają, przekłada się potem na ich postawy – mówi prof. UW Michał Bilewicz z Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej