Witold Waszczykowski w listopadzie zapowiadał skargi na śledztwo rosyjskie. Wczoraj przypomnieli mu to na konferencji prasowej dziennikarze. Szef MSZ odpowiadał, że do tej pory Polska starała się rozwiązać problem innymi metodami. – Przez rok staraliśmy się sprawdzić, czy można bezpośredniego dotrzeć do Rosjan. Jak państwo wiedzą, odpowiadają w sposób negatywny, czasami arogancki. Próbowaliśmy uzyskać wsparcie od różnych sojuszników, instytucji, do których należymy – mówił.

Nie wyszło. Co teraz?

– Trwa proces kończenia pisania skargi do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości – zapowiedział szef dyplomacji. Dodał, że dokładny termin jej złożenia „zależy od prawników”, to kwestia dni lub tygodni.

Czy skarga ma szanse? Włodzimierz Cimoszewicz, b. premier i b. szef MSZ, komentuje dla „Wyborczej”: Warunkiem rozpatrywania sporu w tym trybunale jest zgoda obu stron, chyba że państwa złożyły klauzulę fakultatywną. Rosja jej nie złożyła, żeby nikt jej nie ciągał po sądach. I zapewne nie zgodzi się na to, by stanąć przed Trybunałem Haskim. W związku z tym Trybunał powie, że nie jest właściwy do rozpatrzenia tej sprawy, i odmówi zajęcia się nią. Prawnicy MSZ powinni to wiedzieć. Jeśli nie wiedzą i nie wie tego pan Waszczykowski, to ubolewam. To dowód, że są to działania propagandowe. Być może dobre w polityce krajowej, ale na arenie międzynarodowej nas ośmieszają.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej