Ekspertyza dokumentów agenta „Bolka”

Paweł Wroński: Instytut Pamięci Narodowej przedstawił ekspertyzę dokumentów agenta „Bolka” i stwierdził, że nie ma wątpliwości: „Bolek” to Lech Wałęsa. Czy pana zdaniem ta ekspertyza może być podważona?

Jan Skórzyński, historyk, Collegium Civitas, redaktor naczelny "Wolność i Solidarność": Moim zdaniem nie. Ona nie budzi wątpliwości. Zresztą sama analiza dokumentów dokonana zgodnie z zasadami historycznej krytyki źródeł przekonuje, że „Bolek” to Lech Wałęsa.

Sam Wałęsa to podważa.

– Wydaje się, że jest to zrozumiała skądinąd obrona mitu wielkiego przywódcy, który nigdy nie miał chwili słabości. Tymczasem historia jest bardziej skomplikowana i przez to ciekawsza. To jest historia człowieka, który nagle staje na czele wielkiego protestu. W grudniu 1970 roku mimo młodego wieku jest jednym z przywódców strajku. Jako przywódca zostaje przez komunistyczną policję aresztowany i nakłoniony do współpracy. Dość szybko, bo po półtora roku, zaczyna się z tej współpracy wymigiwać. Przekształca swoje meldunki i informacje dla władz o rzeczywistej sytuacji w stoczni. Tłumaczy, co trzeba naprawić, co władze powinny robić, by uniknąć kolejnego tragicznego protestu. Te doniesienia TW „Bolka” od 1973 roku są memoriałami na temat sytuacji w stoczni i sytuacji robotników.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej