– W pańskim zachowaniu nie widać żadnej refleksji. Mam wrażenie, że jest pan fanem prędkości, czekającym na moment, gdy będzie pan mógł znów prowadzić samochód. A wtedy na pewno zabije pan siebie albo kogoś – zwrócił się do pirata drogowego sędzia Waldemar Bąk.

Marek C. brał udział w rajdach po Poznaniu jako pasażer

Jesienią 2011 r. Marek C. zabił rozpędzonym samochodem dwie osoby na poznańskim Sołaczu. Dostał za to cztery lata więzienia. Na wolność wyszedł w styczniu 2015 r., dziesięć miesięcy przed końcem kary. Sąd zgodził się na warunkowe zwolnienie, bo pirat drogowy miał w więzieniu pozytywną opinię.

Na wolności nie mógł prowadzić samochodu, bo zakazał mu tego sąd. Podróżował jednak z kolegami jako pasażer, zachęcał ich do szybkiej jazdy, a wszystko nagrywał i publikował na swoim profilu na Facebooku. Ujawniliśmy to pod koniec listopada.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej