Agnieszka Kublik: Panie marszałku, był kryzys z Trybunałem Konstytucyjnym, kryzys parlamentarny, a teraz jeszcze kryzys budżetowy.

Ludwik Dorn: Nie ma żadnego kryzysu budżetowego.

16 grudnia w Sali Kolumnowej budżet został przegłosowany bez jakichkolwiek wątpliwości?

– Zapewne będzie wniosek opozycji do Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał, który jest skolonizowany przez PiS, orzeknie, że wszystko było w porządku.

Odrzucam na bok kwestię kworum, i to, czy przy uchwalaniu budżetu byli dziennikarze. To są didaskalia, pryszcze. Istotą rzeczy było głosowanie zblokowanych poprawek, które zdarzyło się do tej pory raz – w 2012 r., ale tak było z racji obstrukcyjnej akcji klubu Palikota.

Trybunał w obecnym składzie nie dostrzeże tego problemu, w związku z tym budżet ukaże się w „Dzienniku ustaw”. Taki budżet może mieć niekorzystny wpływ na sytuację gospodarczą, ale nie będzie wstrzymania wypłat. Nie będzie działań Komisji Europejskiej, Banku Światowego, itd. Ale ponieważ legalność uchwalenia budżetu jest kwestionowana przez istotne partie opozycyjne, to wszystko może mieć pośredni wpływ na oceny agencji ratingowych ze względu na zmniejszenie stabilności politycznej, a to dla długoterminowych inwestorów ma znaczenie.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej