Przed południem posłowie PO ostatni raz stanęli wokół mównicy sejmowej. Trzymali planszę z postulatami, z którymi protestowali od 16 grudnia. – Skoro nas straszą 10 latami więzienia, to niech zobaczą cały klub. Niech nas spiszą i sądzą – mówił „Wyborczej” poseł Stanisław Gawłowski. Potem PO wróciła na miejsca.

Kilka godzin wcześniej szef MSWiA Mariusz Błaszczak mówił w radiowej Jedynce: – Myślę, że wymiar sprawiedliwości zajmie się posłami, którzy łamią prawo. Uniemożliwianie marszałkowi wykonywania jego obowiązków jest przestępstwem zagrożonym karą do 10 lat więzienia.

Mieliśmy zagrać twardo

Jeszcze rano PO deklarowała, że nie odpuści okupacji mównicy, przynajmniej w czasie trwającego właśnie posiedzenia Sejmu. Protestowała w ten sposób przeciw nielegalnemu – jej zdaniem – trybowi uchwalenia budżetu w Sali Kolumnowej. PiS rozważał, czy znów nie przenieść tam obrad. Wariant siłowy – wyprowadzenie protestujących przez BOR i straż marszałkowską – uznano za nierealny. Potrzebnych byłoby do tego ok. 400 funkcjonariuszy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej