Szefowa fundacji Rodzić po Ludzku Joanna Pietrusiewicz we wtorek przekazała petycję Pawłowi Szrotowi z kancelarii premiera. Teraz ma ona trafić do Ministerstwa Zdrowia.

To właśnie ministerstwo wywołało awanturę o standardy. W grudniu wyszło na jaw, że w połowie zeszłego roku za sprawą resortu zmieniono art. 22 ustawy o działalności leczniczej. W poprzedniej wersji brzmiał on: „Minister zdrowia może określić w drodze rozporządzenia standardy postępowania medycznego w wybranych dziedzinach medycyny”. W nowej wersji ustawy „standardy postępowania medycznego” zamieniono na „standardy organizacyjne opieki zdrowotnej”.

Oznacza to, że z trudem wypracowane standardy opieki okołoporodowej przestaną obowiązywać w 2018 r.

Standardy przeciwko nauce?

Walka o wprowadzenie standardów trwała latami. Najpierw fundacja Rodzić po Ludzku długo zabiegała o to, by w ogóle Ministerstwo Zdrowia i ginekolodzy uznali, że powinny powstać. Żmudne prace nad nimi rozpoczęły się dopiero w 2007 r. Uczestniczyli w nich lekarze, położne, prawnicy i fundacja. Weszły w życie w 2011 r. Odtąd kobiety zdobyło prawo do decyzji. Mogą wybrać pozycję, w jakiej chcą rodzić. Nie można im bez ich zgody podać oksytocyny, która przyspiesza akcję porodową, ani naciąć krocza. Szpital ma obowiązek umożliwić obecność bliskiej matce osoby podczas porodu, a także zapewnić jej kontakt z dzieckiem tuż po urodzeniu. Personel ma też obowiązek zachęcać i uczyć karmienia piersią.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej