W powietrzu, które wdychamy od kilku dni, znajduje się niemal cała tablica Mendelejewa. Są w nim dioksyny, pyły PM10 i PM2,5, a w nich siarka, rtęć, metale ciężkie, amoniak, związki azotu, ołów. Jest benzopiren wpisany przez Międzynarodową Agencję Badania Raka (IARC) na listę najgroźniejszych kancerogenów.

Krytyczna sytuacja dotyczy niemal całej Polski. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska wyliczał w poniedziałek: „najwyższe stężenia pyłu PM10 występują w województwach: śląskim, opolskim, małopolskim, dolnośląskim i łódzkim”. W niedzielę został przekroczony poziom alarmowy stężenia zanieczyszczeń (dobowe stężenie ponad 300 mikrogramów na metr sześcienny pyłu PM10) w Radomsku, Rybniku, Żywcu, Zabrzu, Częstochowie, Wodzisławiu Śląskim. W kolejnych kilkunastu miastach (m.in. w Warszawie) stężenie pyłu PM10 przekroczyło 200 mikrogramów na metr sześcienny. Norma dobowa to 50 mikrogramów. Powyżej niej powietrze, którym oddychamy, staje się niebezpieczne dla zdrowia. Tymczasem w wielu miejscowościach została ona przekroczona nawet o ponad tysiąc procent!

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej