Prezydent Andrzej Duda do ostatniej chwili czekał z decyzją w sprawie reformy edukacji. Zgodnie z konstytucją miał 21 dni na podpisanie, zawetowanie lub odesłanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Ostatecznie zdecydował się podpisać pod pomysłami minister edukacji Anny Zalewskiej.

Zobacz też: Ta reforma skazuje wiejskie dzieci na drugi sort - w 3x3 o zmianach w oświacie

Duda wczoraj wieczorem rozmawiał z Zalewską

- Polski system edukacji wymaga zmiany i naprawy - mówił Duda. Przyznał, że rozmawiał z przeciwnikami reformy - związkowcami, samorządowcami czy rodzicami. Ale także z jej autorami. Mówił, że dłuższe, czteroletnie liceum jest potrzebne. Uzasadniał, że reformę trzeba tak przeprowadzić, żeby w jak najmniejszym stopniu dotknęła one dzieci. - Nie mam wątpliwości, że nauczyciele chcą wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej. To ludzie, którzy się poświęcają. Jako mąż nauczycielki wiem, jak wygląda ta służba nauczycielska, jest moją intencją, aby to ich poświęcenie było jak najlepiej wykorzystane.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej