- Przez 15 lat sądzenia wydawałem wyroki w kilkunastu tysiącach spraw. Tylko trzy dotyczyły błędów medycznych. Za każdym razem stawałem po stronie pacjenta: dwa razy uchylałem wyroki uniewinniające, raz skazałem lekarza z pogotowia, który nie wykrył u kobiety zawału serca, i to na karę surowszą, niż żądał prokurator - tak uzasadnienie wyroku rozpoczął sędzia Jacek Bytner.

Zwrócił się do Wandy Maślanki, matki zmarłej Karoliny:

Mówię to wszystko, bo nie chciałbym, żeby miała pani poczucie, że prawnicy dogadali się z lekarzami i ukręcili łeb tej sprawie. Mam pełne przekonanie, że oskarżeni są niewinni

Proces dotyczył wydarzeń z 2006 r. Karolina Maślanka była w siódmym miesiącu ciąży, gdy trafiła do poznańskiego szpitala przy ul. Polnej. Skierowali ją tam lekarze ze Słupcy, zaniepokojeni wynikami badań, bo dziewczyna miała zaburzenia krzepnięcia krwi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej